Review of W. (2008) by Tralandra T — 05 Oct 2009
Film wcale nie przedstawia busha ze zlej strony. moim zdaniem, to go raczej ulaskawia. bo biedny bush jest durny jak ta lala. zostaje prezydentem, bo pan bog mu kazal do wyborow startowac. nie ma pojecia, co dzieje sie w jego kraju I na swiecie. ma od tego 100tys doradcow. oni mu pisza mowy, przedstawiaja argumenty, podejmuja decyzje wiekszoscia. I jak juz taka wiekszosc powstanie, to wtedy bush swoim 'okej' daje zielone swiatlo do dzialania. nawet czulam pewna sympatie do busha. bo on wcale nie chcial zle. on byl po prostu takim durnowatym barankiem. a durnowatych barankow sie raczej lubi niz nienawidzi. problem polega jednak na tym, ze ten durnowaty baranek zostal prezydentem USA. niech on se bedzie, jaki jest, ale nie na tym stanowisku.jak to sie stalo, ze ameryka przez 8 dlugich lat rzadzil W.? Film nie odpowie na to pytanie jednoznacznie, tylko (bardzo) naprowadza.
Ja nie wiem, na ile prawdziwy byl watek z wojna w iraku. moge tylko powiedziec, ze az tak sie tym terrorystom nie dziwie. bo to skandal jest, na co ta ameryka sobie pozwala. dobrze, ze jestem z kraju biednego, zakompleksionego, bez kolonialnej przeszlosci. przynajmniej mamy jeszcze smietniki w pociagach.
This review of W. (2008) was written by Tralandra T on 05 Oct 2009.
W. has generally received mixed reviews.
Was this review helpful?
