Review of Rushmore (1998) by Dij B — 31 Oct 2009
Lubie w filmach andersona to, ze on wszystko bierze na powaznie, jednoczesnie podchodzac do tego z dystansem. wszelkie relacje, jakie sie miedzy ludzmi nawiazuje, uczucia, jakie sie w nich budza sa pokazywane wprost, przez dialogi. pozwala im zaistniec, jakkolwiek absurdalne moglyby sie wydawac. koleszka lubi pisac, wiec w jego filmach jest sporo dialogow. one sa sila napedowa. poza tym muzyka. poza tym sposob krecenia, kolory. sliczne obrazki. maluje nam te filmy, spod pedzla wychodza twarze, okna, drzewa, samochody I absolutnie kazde ujecie jest obrazkiem. moznaby je zatrzymac I sobie patrzec na nie, jakby bylo namalowane na plotnie. przyjemnie.
Ten film zaczal sie jakos nudnawo.byl zbyt chaotyczny,nie mozna bylo za wszystkim nadazyc, a tak naprawde niewiele sie w nim czegos istotnego dzialo. z czasem bylo coraz lepiej. I u andersona zawsze jest happy end! extra.
Glowny charakter jest dobrze grany. jest pozbawiony charyzmy. bo taka osoba, co to wszystkimi rzadzi, tyle potrafi, ma tyle energii (adhd), to powinna budzic ogolny podziw spoleczenstwa. a nie budzi. bo on sie nigdy nie usmiecha. nie jest sympatyczny. nie ma charyzmy. I my tez go troche nie lubimy do konca. cos z nim jest nie tak.
Ai bill murray to moj ukochany any any. jest taka scena, jak czeka na Maxa przed fryzjerem. I tak sie patrzysz na niego, jak pali, moknie na deszczu, a nawet deszcz nie pada. widzisz rezygnacje w jego oczach. przypominaja ci sie slowa nauczycielki, ktora mowi, ze on nienawidzi siebie. I patrzysz sie na niego I on ma wypisane na twarzy 'jestem wielkim przegranym tego filmu'. anderson nawet dla niego zrobil jednak happy end. ale on nie powinien byl go dostac, bo zycie nie jest takie proste. w prawdziwym zyciu by go nie dostal. a moze trzeba wierzyc w happy endy? bo po co sie zamartwiac ciagle I tylko szarosc burosc miec przed oczami? moze dopiero, jak sie w happy endy wierzy, to one sa? przegrany, czy tez nie, zawsze jest jakies wyjscie. patrzac na to wszystko z boku, to sie to latwe wydaje, jak budowa cepa. a jesli chodzi o nas samych, to juz nie jest takie proste. bo wymaga wstania. a wstanie z kanapy do najlatwiejszych czynnosci sie nie zalicza.
This review of Rushmore (1998) was written by Dij B on 31 Oct 2009.
Rushmore has generally received very positive reviews.
Was this review helpful?
